Czym jest analiza techniczna i na czym polega?
Niniejszy artykuł jest pierwszym z serii kilku, które chciałbym poświęcić analizie technicznej wszelakich rynków finansowych. Aby jednak całość była spójna, wypadałoby we wstępie wyjaśnić czym w ogóle jest używane na każdym kroku przy analizowaniu wykresów pojęcie „analiza techniczna”…
Analiza techniczna jest nauką, ale i poniekąd sztuką, gdyż polega na prognozowaniu przyszłych ruchów cen na podstawie doświadczenia, zachowań ludzi (a przy tym i wyglądu wykresów) w przeszłości. Prawdą jest, że wykresy odwzorowywują zachowanie ludzi, a co za tym idzie, psychika ludzka i ich zachowanie w stresie na przestrzeni lat diametralnie się nie zmieniło. Można więc założyć, że przy określonych sytuacjach pewne zachowania inwestorów będą się powtarzać, a co za tym idzie, da się w dużej mierze przewidzieć przyszłe ruchy cen. A o to w analizie technicznej właśnie chodzi.
Jak już wspomniałem – w gruncie rzeczy nie ma analizy technicznej bez wykresów. Te 2 elementy są ze sobą bardzo ściśle powiązane. Jak zbudowane są wykresy – większość z nas dobrze wie, więc ten temat potraktuję mocno niedokładnie (może jednak kiedyś znajdę czas i motywację na kolejny artykuł). Istnieje kilka rodzajów wykresów, którymi możemy posługiwać się w czasie analizy technicznej, przykładowo wykres:
- liniowy (line chart);
- świecowy (candle chart);
- słupkowy (bar chart);
- punktowo – symboliczny, typu „kółko i krzyżyk” (point & figure chart – p&f).
Najczęściej stosowanymi typami wykresów są trzy pierwsze. Punktowo-symboliczny rejestruje wyłącznie większe zmiany w cenach, co w wielu zastosowaniach go dyskwalifikuje.
Wraz z analizą techniczną w parze idzie analiza fundamentalna, która różni się od technicznej tym, że w jej wypadku zwracamy uwagę na wszelkie informacje nadchodzące ze spółki, raporty, każdą, nawet najdrobniejszą informację mogącą mieć wpływ na cenę danego waloru. Można więc humorystycznie stwierdzić, że analiza fundamentalna pokazuje nam, które walory kupić, a techniczna wskazuje moment, w którym zakup, a następnie sprzedaż przyniesie nam zysk.
Analiza techniczna skłania się ku trzem głównym założeniom:
- Rynek dyskontuje wszystko – to założenie pozwala na nie śledzenie aktualnych wydarzeń w spółce, gdyż teoretycznie wszystkie zawirowania są już w aktualnej cenie ujęte – po co badać całą mikro i makroekonomiczną sytuację danej spółki.
- Ceny podlegają trendom – ceny zawsze znajdują się w jakimś trendzie (wzrostowym, spadkowym, horyzontalnym) i będą się w nim znajdować do czasu, aż wystąpią wyraźne sygnały, potwierdzone dedykowanymi wskaźnikami, mówiącymi o odwracaniu się trendu.
- Historia lubi się powtarzać – doświadczamy tego nawet na co dzień :) Daje to nam możliwość prognozowania przyszłych cen na podstawie podobnych ruchów w przeszłości.
Podczas analizy wykresów napotykamy z czasem powtarzające się kształty. Fachowo nazywamy je formacjami cenowymi. Ogólnie rozróżniamy formacje:
- potwierdzenia trendu;
- odwrócenia trendu.
Nie zawsze jednak jest tak różowo, że trafiając na formację np. potwierdzenia trendu możemy stanowczo spodziewać się takiego właśnie potoczenia się sprawy. Obok analizy konkretnych formacji cenowych do dyspozycji mamy również liczne wskaźniki, pomagające w decyzji czy zaufamy danej formacji.
W kolejnych artykułach, które mam nadzieję opublikować niebawem, postaram się dokładniej przybliżyć aspekty, o których tutaj tylko wspomniałem, m.in wskaźniki, formacje cenowe.
fot. nDevilTV / cc / flickr.com

Bardzo ciekawy temat. Trzeba jednak jasno podkreślić, że wszelkie analizy, wyliczenia, spekulacje jedynie POMAGAJĄ w opisie rzeczywistości i nie można na nich w 100% polegać ;) Użyte w tekście słowo „sztuka” najlepiej to opisuje :)
Prawdę mówiąc, całe szczęście, że nie przepowiadają przyszłości w 100%, bo na giełdzie wszyscy zarabiać nie mogą – ktoś tracić musi :)
każdy ma swoją technikę spekulacji, ale ja już przerabiałem różne wskaźniki ich interpretacje, łączenie ich na jednym wykresie, przekopywałem się przez forexfactory i kreslika, i szczerze mogę przyznać że jest to strata czasu :) poza choinka na wykresie nie daje to naprawdę nic konkretnego, miesza w głowie, a w dodatku jak dołożymy analizę fundamentalna to już w ogóle, do tego jakieś pojedyncze sugestie i propozycje znajomych maklerów i nie wiesz jak się nazywasz:) dlatego ja skupiłem się na median lines, do tego wspomagam się fibo, i geometria fibo, co fajnie jest opisane w książce Danielewicza, dobrą pozycją do tego jest również książka Roberta C. Minera, Dynamic Trading, są to techniki które mają mają ogromny potencjał :) choć trzeba im ogrom czasu poświecić
Masz rację, każdy stosuje własne, możnaby powiedzieć ulubione wskaźniki. Nie mogę zgodzić się że nie działają. Patrzysz na nie przez pryzmat forexu z tego co widzę, tam wszystko dzieje się za szybko, ale przykładowo biorąc pod uwagę akcje płynnych spółek, to na wykresach długoterminowych MACD daje bardzo dobre efekty, szczególnie, jeśli sygnały kupna poparte są np. odpowiednio wzrastającym wolumenem. Świetnie się to sprawdza przy kupnie, co do sprzedaży trzeba kombinować. Co do analizy fundamentalnej to tym bardziej jest potrzebna! Warto inwestować w to, co jest niedowartościowane, niż pakować się w bankrutów. To jest piękne, że jest tyle możliwości! :)
no fakt, ja patrze przez pryzmat forexu, w dodatku daytradingowego, poglądowo patrze na większe interwały dla określenia trendu, ale z reguły gram przy 15m wejścia z 5m :)
może kiedyś jak nabiorę wprawy to skosztuje akcji i gry długo terminowej w oparciu o fundamenty. Na razie jedyne z fundamentów to unikanie gry przy ogłaszaniu danych
w ogóle giełda jest piękna, zwłaszcza jak się nauczy patrzeć na wykresy i zacznie je rozumieć :)
Każdy ma tam jakieś swoje metody. Jim Rogers mówi, że w życiu nie dotknął się do analizy technicznej. Na drugim biegunie są tacy, którzy nie dotkną sie do rynku bez odwołania się do analizy technicznej. Przyszłość jednak to algotrading i szybkość. Z drugiej jednak strony przypomina mi się ten inwestor co to Livermore o nim wspominał, mianowicie otrzymywał notowania z 3 dniowym opóźnieniem i ogrywał wszystkich. Nikt nie mógł zrozumieć jak to możliwe.